Jak pokonać STRACH przed dzwonieniem do klientów?

 

W dzisiejszych czasach można zaobserwować pewien paradoks, otóż z jednej strony mamy instynkty Flinstonów, czyli strach, „uciekaj albo walcz”,  a z drugiej chcemy być jak Jetsonowie, czyli opanowani, przewidywalni, oczytani.

Tylko jak wiemy chcieć, a być to duża różnica i niestety wypieranie  „pochodzenia” może tylko zaszkodzić i z pewnością szkodzi czego dowodem są wciąż rosnące wyniki sprzedaży alkoholu i innych Flinstonowskich sposobów na rozluźnienie spiętych Jetsonów.

Spiętych, gdyż niepotrzebnie obciążających się tymi wszystkimi powinnościami, byciem „jakimś”, małą liczbą lajków pod postem, czytaniem ludziom w myślach (np. ktoś mówi: nie chcą ode mnie kupić, bo pewnie konkurencja nagadała im o mnie głupot)… i jak tu być rozluźnionym panie?

Wracając jednak do sedna. Jak poradzić sobie ze strachem przed dzwonieniem?

Przestać wypierać z siebie Flinstona i zacząć nim być. Czyli przestać tyle myśleć, bo myślenie sprowadza na manowce, a czasem nawet szkodzi. Dowodem na to są właśnie pierwotne, podświadome instynkty, czyli takie, które uruchamiają się bez naszej woli i świadomej (myślowej) zgody np. gdy człowiek pierwotny pomyślał, że chce latać jak orzeł, to gdy jednak stanął nad przepaścią, to zazwyczaj szybko opadały mu skrzydła…

Natomiast kiedy był głodny to pomimo niebezpieczeństw szedł w las, polował i wracał z mięsem do „domu”. Nie myślał czy wypada czy nie wypada, albo co inni pomyślą i tu nie chodzi, aby być grubiańskim i chamskim lecz aby być skutecznym w przekonywaniu… SIEBIE…, gdyż to właśnie tu są największe blokady.

Blokady, które zawsze mają swoje głęboko ukryte przyczyny i właśnie cała sztuka polega na ich odkrywaniu, zmianie i zastosowaniu nowych rozwiązań.

Po co?

Aby zejść sobie z drogi. Gdyż to nie świat czy los przeszkadza Ci w dążeniu do lepszego życia, ale Ty sam/a.

A teraz najlepsze.

Znam na to sprawdzone metody, których uczę na jednodniowych warsztatach zamkniętych dla handlowców i na które w wakacje jest promocja – 50%.

Podczas szkolenia handlowcy pozbywają się SamoUtrudniania i schodzą sobie z drogi, następnie wykonują po 20-30 telefonów.
Po czym przestają mieć wymówki, a ich skuteczność szybuje w niebo.

Czas trwania: cały dzień.

Proszę o kontakt bezpośredni 505 10 60 11.

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

Please follow and like us:

Jak relacja Sprzedający – Kupujący utrudnia sprzedaż

Czarnoskóry mężczyzna siedzi na schodach z figurkami wieży Eiffla na sprzedaż, jako symbol Jak relacja sprzedający-kupujący utrudnia sprzedaż

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak relacja sprzedający-kupujący utrudnia sprzedaż.

Dzisiaj podzielę się refleksją na temat relacji Sprzedawca-Klient, a właściwie tym, jak taka relacja tylko utrudnia sprzedaż.

Otóż często zarówno managerowie, trenerzy, jak i sami handlowcy wprowadzają do procesu fałszywe dane nazywając jedną stronę sprzedawcą,
a drugą kupującym i to już podczas pierwszego spotkania, choć z drugiej strony od x lat powtarza się nam, że wszyscy jesteśmy sprzedawcami.

Czy to jednak nie wygląda tak, że na rozmowie handlowej spotyka się dwóch sprzedających? Przecież jeden sprzedaje np. usługę, a drugi wymówki, jeden zalety, a drugi obiekcje i tak przez godzinę… potrafi trwać ta „sprzedaż”.

A gdyby handlowiec wszedł na spotkanie z nastawieniem: „jestem kupującym”? Mogłoby się okazać, że przestanie sobie SamoUtdrudniać i zacznie naprawdę słuchać, uczyć się od tego drugiego sprzedawcy, dopytywać zaciekawiony, odpowiadać krótko, aby nie przeszkadzać i gdy ten najważniejszy „sprzedawca” już się wygada, to zapytać wprost i bez wahania:

To co kupujemy?

Jaka będzie odpowiedź? Sprawdź to.

Co jeszcze daje ta NIEtechnika? To, że handlowiec zamiast się wić ja piskorz, nie może się wręcz doczekać, kiedy zada to sakramentalne pytanie: To co kupujemy?

Jak to się ma do samoutrudniania?

Handlowiec przede wszystkim wychodzi z utartej i znanej wszystkim roli, czyli jestem ten „gorszy” bo sprzedaję i wkracza na ścieżkę równorzędnego partnera.

Usuwa dzięki temu takie SamoUtrudniacze jak:

  • nieśmiałość;
  • wybór zbyt trudnego zadania lub zbyt „trudnego” klienta;
  • prokrastynacja – w tym przypadku odkładanie zamknięcia sprzedaży;

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

pomysłodawca SamoUtrudnianie pl

Zapraszam na warsztaty

Please follow and like us:

Skuteczny handlowiec, to…

Witam,
niedawno miałem rozmowę z właścicielem firmy na temat szkoleń dla jego pracowników i zdobyłem kontrakt wypowiadając to jedno zdanie…

Gdy zapytał mnie „To czego możecie nauczyć moich handlowców?”
Odparłem – „Ale my nie mam zamiaru ich uczyć, my ich będziemy oduczać.”

Na tym polega idea naszego projektu SamoUtrudnianie.pl
Czasy permanentnego zdobywania wiedzy mijają, dzisiaj ludzie mają większy problem z nadmiarem wiedzy i związanymi z tym blokadami, a o tzw. zombi wiedzowych może powiedzieć każdy trener.
Wracając jednak do handlowców…

Wystarczy, że handlowiec poczyta „mądre” artykuły, że np. umawianie spotkań przez telefon jest staromodne i nieefektywne, a do tego ma akurat słabszy tydzień czy miesiąc i samoutrudnianie działa pełną parą.

Oczywiście nie chodzi, aby być ignorantem, warto być na bieżąco z trendami, ale czy to oznacza, że wszystko co robiliśmy do tej pory jest już nieaktualne? Moja odpowiedź brzmi NIE!, ale wystarczy, że kilka osób w zespole powie TAK i mogą paść ofiarą Efektu Krugera-Dunninga, którego najlepszym według mnie przykładem są naukowcy i ludzie z IT. Jedni i drudzy mają ogromną wiedzę na „swoje” tematy, ale zazwyczaj sprzedawać czegokolwiek nie chcą,
a wręcz nienawidzą.

Czy to oznacza, że handlowiec ma być nieukiem bez wiedzy?
Oczywiście, że NIE! Tylko czy z drugiej strony ma być chodzącą encyklopedią wiedzy wszelakiej? Też NIE!

Jaki więc ma być handlowiec?

SKUTECZNY!

A skuteczny to ten, który:
– robi to co powinien i nie koniecznie tak, jak mówią jakieś techniki;
– zauważa samoutrudnianie i wyrywa je z korzeniami;
– dawno przestał czytać ludziom w myślach;
– ma stabilną samoocenę;
– ma świadomość, że emocje są tylko wskazówkami, a nie decydentami;

Jak podnieść swoją skuteczność o setki procent, dowiesz się na naszych
warsztatach        

Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco.

Przeczytaj również wpisy o zachowaniach i przekonaniach.

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

Please follow and like us:

SamoUtrudnianie – wyjaśnienie zagadnienia

SamoUtrudnianie jako napis na kurtynie w teatrze

 
SamoUtrudnianie.

Dlaczego człowiek sportu po doskonałym skoku, na zawsze znika ze świadomości kibiców i wręcz stacza się w społecznym znaczeniu?

Możesz również posłuchać wpisu klikając w logo YouTube

Dlaczego student akurat przed egzaminem idzie na imprezę, a dyrektor przed najważniejszym spotkaniem kładzie się spać nad ranem?

Dlaczego wielu przedsiębiorców zapomina o pozyskiwaniu klientów, gdy tylko zdobędzie duży kontrakt?

Dlaczego tak wielu handlowców po uzyskaniu rekordowej sprzedaży zwalnia obroty lub całkowicie blokuje się na dłuższy czas?

Co jest tego przyczyną i co z tym wszystkim wspólnego ma wysoka samoocena czy poczucie własnej wartości? A także, jakie jeszcze zaskakujące zachowania można spotkać u ludzi sukcesu?

Okazuje się, że przyczyną tych i wielu innych zachowań jest opisany w 1978 r. przez  Stevena Berglasa  i Edwarda Jonesa mechanizm samoutrudniania.

Jest to arcyciekawy mechanizm, który w swojej zmyślności i jednocześnie skrytości mógł być stworzony i stosowany tylko przez człowieka.

A na czym samoutrudnianie polega?

Polega na działaniu, które może utrudnić sukces, lecz w przypadku ewentualnej porażki pozwala na ochronę samooceny. Prawda, że sprytne?

Co to jednak dokładnie oznacza, czyli z polskiego na nasze.

Samoutrudnianie ma za zadanie chronić naszą samoocenę (paradoksalnie wysoką) nawet kosztem sukcesów i bogactwa!

Mechanizm ten działa jakby na wyrost i trochę na siłę, dlatego, że wywodzi się on z instynktów, które miały chronić nasze życie. Jednak obecnie, przez większość czasu nic nam nie grozi, więc tak jakby z potrzeby istnienia, przeobraził się on w obrońce tak ważnego dla nas poczucia własnej wartości
i wynikającej z niego samooceny.

A teraz wyjaśnię samoutrudnianie na przykładzie prokrastynacji.

Czyli chociaż wiemy, że terminy naglą, a sprawa ma najwyższy priorytet, to jednak odkładamy realizację na ostatnią chwilę wiedząc, że możemy mieć
z tego tytułu kłopoty. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nasz umysł chce nas „ochronić”, tym razem przed ewentualnym rozczarowaniem, gdyby projekt nie wypalił lub jako twórcy zostalibyśmy źle ocenieni i niejako zmusza nas do prokrastynacji i mając w tym  konkretny, według niego cel. Gdyż jeśli okaże się, że nie wyszło, lub zostaliśmy źle odebrani, to usprawiedliwienie będzie jak znalazł.

Bo przecież trudno było zrobić wszystko jak należy, skoro tak późno się za to wzięliśmy, prawda? (Poczucie winy z powodu prokrastynacji ma  w tym przypadku mniejszą moc i mniej tym samym doskwiera niż skaza na samoocenie ).

Natomiast, jeśli odniesiemy sukces, to będziemy z siebie podwójnie zadowoleni, bo przecież pomimo tak późnego startu prac i tak odnieśliśmy sukces, czyli jesteśmy the best of the best of the best…

Inny przykład będzie o wiele bardziej zaskakujący. Budowanie zespołu.

Jak wskazują badania prof. Andrzeja Szmajke ludzie są gotowi dobierać do zespołu projektowego wyraźnie słabsze osoby, aby w przypadku niepowodzenia mieć usprawiedliwienie, a w przypadku znacznie trudniej osiągalnego sukcesu podwójnie się nim cieszyć.

Mało tego, okazuje się, że ludzie są gotowi celowo wybierać trudniejsze warunki pracy lub nie protestować przeciw nim tylko dlatego, aby mieć usprawiedliwienie dla ewentualnych słabych wyników własnych, które z kolei mogą być spowodowane czymś zupełnie innym lenistwem. SZOK, ale i fakt!

Ponadto w dłuższej perspektywie samoutrudnianie łatwo staje się nawykiem i jak zaraza rozprzestrzenia się na inne obszary naszego działania osłabiając m.in. naszą:

systematyczność – gdy kilka razy uda się osiągnąć dobry rezultat pomimo wyrywkowego działania, np. sportowiec wygra kilka zawodów choć trenował nieregularnie;

terminowość i dotrzymywanie słowa – jeśli uda się kilka razy uniknąć przykrych konsekwencji pomimo niesłowności i opieszałości;

zaangażowanie –  jeśli parę razy uda się uzyskać super wynik
np. w sprzedaży, pomimo “prześlizgiwania” się w trakcie pracy;

a nawet odporność na stres, na depresje, czy na ból – jeśli choć raz,
np. dzięki nagłemu bólowi głowy udało nam się uratować honor, posadę lub łatwo uzyskaliśmy znaczne korzyści;

i wiele, wiele innych, które opisujemy tu, na naszym blogu.

Na koniec poruszę jeszcze kwestię typów samoutrudniania.

Jak dowodzą nasi rodzimi eksperci – badacze profesorowie Dariusz Doliński (z prof. Dolińskim ściśle i bezpośrednio współpracujemy w projekcie SamoUtrudnianie.pl) i Andrzej Szmajke – samoutrudnianie odbywa się na poziomie:

zachowań – np. prokrastynacja;

emocji – np. depresja, ból głowy;

przekonań – np. dobieranie słabych członków do zespołu;

Podsumowując.

Mechanizm SamoUtrudniania stosujemy, aby ochronić naszą samoocenę w danej, konkretnej chwili czy sytuacji. Niestety jednak robiąc to nawykowo, bez świadomości narażamy się często na bardzo przykre konsekwencje. Przez co wydajemy się być pilotem, którym jest sterowany przez samolot.
Samolot o nieograniczonych możliwościach, używany tylko do dojazdu na sąsiednie osiedle, zamiast na sąsiednią planetę.

Dlatego skoro wiemy, że nasze umysły mają nieograniczone możliwości tworzenia i jeśli mogą wykreować tak wyszukane problemy, to znając właściwe narzędzia z naszych warsztatów mogą stworzyć o wiele bardziej potrzebne i kreatywne rozwiązania, a także wzmocnić nasz mentalny  obraz skutecznego siebie.

 

Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco.

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

Zapraszam na warsztaty

Please follow and like us:

Czynniki sytuacyjne samoutrudniania

Okazuje się, że nie tylko tzw. czynnik ludzki decyduje o stosowaniu samoutrudnianie, ale sytuacja, w której się znajdujemy również.

Możesz również posłuchać wpisu klikając w logo YouTube

Oto kilka sytuacji:

Ważność zadania dla poczucia własnej wartości.

Jak wiemy „samoutrudnianie zorientowane jest na obronę poczucia własnej wartości.” Co oznacza, „że człowiek ma jakieś wyobrażenie na temat swojego „ja”.

Tak zwana globalna samoocena jest strukturą składającą się z wyobrażeń na temat własnej wartości w najróżniejszych dziedzinach funkcjonowania – np. własnej inteligencji i sprawności fizycznej, poczucia humoru, towarzyskość, urody, uczciwości i uczuciowości, zamożności itp. Bez wątpienia poszczególne „części składowe” globalnej samooceny nie są równoważne. Dla większości ludzi przeświadczenie o własnej inteligencji jest na przykład ważniejsze od poczucia, że jest się punktualnym.”

Stąd samoutrudnianie chętniej zastosujemy, gdy zadanie jest ważne, niż gdy tej ważności mu brakuje. I potwierdzają to badania sportowców (golfistów i pływaków), którzy przed mało ważnymi zawodami starali się o wiele bardziej niż przed ważnymi, co stanowić mogło wystarczająco wiarygodne usprawiedliwienie ewentualnej porażki lub też podniesienie rangi sukcesu.

Warunki niejednoznaczności i niepewności.

Okazuje się, że w sytuacji niespodziewanego i niezasłużonego sukcesu nawet wytrawni „gracze są tak zaskoczeni, że natychmiast uruchamiają procedury samoutrudniania jeśli tylko mają wykonać następne podobne zadanie. Czyli np. jeśli menadżer nieoczekiwanie i według niego niezasłużenie zakończy projekt dużym sukcesem, to można się spodziewać, że rozpoczęcie następnego będzie odwlekać w czasie i, że gdy już się zabierze za realizację będzie stosował strategie autosabotażu.

Obecność innych osób.

Badacze postawili tezę, że człowiek w warunkach publicznych stosuje strategie behawioralne czyli zachowania, a w warunkach prywatnych niebehawioralne, czyli emocjonalne.

W zasadzie można się z tym zgodzić, gdyż zachowania są najlepiej widoczne dla innych, gdy jesteśmy obserwowani, niż uczucia. I z pewnością prędzej ktoś celowo obleje się kawą, oby tylko nie wystąpić publicznie (jeśli się tego boi) niż w sytuacji gdy jest w odosobnieniu. Wówczas pewnie poczuje się słabo, rozboli głowa niż pójdzie w ruch kubek z napojem.

Utrudnienie istniejące w sytuacji zadaniowej.

W sytuacji, gdy wykonywanie zadania odbywa się w trudnych warunkach np. głośne rozmowy, muzyka, dzwoniące telefony, badani nie sięgali po dodatkowe utrudnienia, gdyż prawdopodobnie już istniejące trudne warunki są wystarczającym usprawiedliwieniem.

Postawa taka może wyjaśniać bierność niektórych pracowników wobec trudnych warunków pracy, takich jak wysoka temperatura, hałas czy głośne rozmowy współpracowników, gdyż są one znakomitym usprawiedliwieniem ewentualnych gorszych wyników.

P.S. Jeśli dany fragment ujęty jest w cudzysłów „, oznacza, że pochodzi z książki „Samoutrudnianie dobre i złe strony rzucania kłód pod własne nogi.” D. Doliński i A. Szmajke.

 

Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco.

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

Please follow and like us:

Strategie samoutrudniania na poziomie przekonań (symboliczne)

setki kłódek w nawiązaniu do tematu Strategie samoutrudniania na poziomie przekonań

Po zapoznaniu się z strategiami na poziomie zachowań (część #1  i  część #2)  i  emocji ( część #1  i  część #2) czas na strategie symboliczne.

Strategie na poziomie przekonań (symboliczne) — polegają na takim podejściu do zadania, najczęściej negatywnym np. postrzeganie zadania jako znacznie trudniejsze niż jest w rzeczywistości, a współpracownika jako mniej zdolnego.

Możesz również posłuchać wpisu klikając w logo YouTube

Oto one:

Percepcja przyszłego partnera interakcji i trudności zadania.

Okazuje się, że w zależności od rodzaju poczucia wewnętrznej kontroli, niektórzy twierdzą, że partner jest nieodpowiedni, a niektórzy, że zadanie jest trudne. I tak osobom z wewnętrznym poczuciem kontroli nie będzie odpowiadał współpracownik, a osoby z zewnętrznym poczuciem kontroli uznają, że zadanie jest bardzo trudne.

Percepcja warunków, w których wykonuje się zadanie.

W sytuacji niepewności lub np. dużej konkurencji, często słyszymy od osób, które mają wykonać dane zadanie, że woda była zbyt mokra, publiczność zbyt głośna, tablica za sucha, a w sali było za gorąco lub za zimno. Po czym te same osoby mogły spędzić cały wieczór i połowę nocy w zatłoczonym, zadymionym (gdy nie było zakazu palenia) i dusznym lokalu i czuły się tam dobrze.

Spostrzeganie niesprawiedliwości.

„Kanadyjski psycholog Melvin Lerner twierdzi, że ludzie mają potrzebę wiary w to, że otaczająca ich rzeczywistość jest sprawiedliwa i w związku z tym poprzez różne zabiegi behawioralne i reinterpretacje poznawcze podtrzymują w sobie przekonanie, że jest taka istotnie.”

Ponadto „badacz ten sugerował, że im świat, o którym podmiot myśli i mówi, jest mu bliższy, tym potrzeba wiary w jego niesprawiedliwość – silniejsza.”

Co może oznaczać, że chcę, aby świat był sprawiedliwy, ale niestety ten mój najbliższy nie zawsze taki jest.

P.S. Jeśli dany fragment ujęty jest w cudzysłów „, oznacza, że pochodzi z książki „Samoutrudnianie dobre i złe strony rzucania kłód pod własne nogi.” D. Doliński i A. Szmajke.

Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco.

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

Please follow and like us:

Strategie samoutrudniania na poziomie emocji (niebehawioralne) #2

człowiek z cytryną w ustach nawiązanie do tematu Strategie samoutrudniania na poziomie emocjiW pierwszej części serii, która jest pod tym LINKIEM poznaliśmy 4 arcyciekawe strategie samoutrudniania na poziomie niebehawioralnym, czyli emocji. Natomiast w tym wpisie poznamy pozostałe 4.

Oto one:

Pogorszenie nastroju.

Badane osoby, które doświadczyły w eksperymencie porażki, „ale sądziły, że nikt nie jest tego świadomy, zgłaszały wyraźnie większe obniżenie nastroju, gdy podsuwano im tę możliwość jako usprawiedliwienie ewentualnego przyszłego niepowodzenia, niż wówczas gdy tego nie czyniono.”

Okazuje się więc, że wahania nastroju są często znakomitym sposobem na zaprzestanie działania lub na usprawiedliwianie porażek.

Depresyjność.

Badania jednoznacznie wskazuję, „że osoby depresyjne mogą nawet niekiedy ponosić porażkę w łatwym zadaniu, demonstrując jednocześnie wyraźne obniżenie nastroju, jeśli wiedzą, że w przypadku sukcesu poproszone zostaną o wykonanie innego zadania. W warunkach, w których osoby depresyjne proszone są po prostu o wykonanie jednego prostego zadania (bez informacji o ewentualności wykonania następnego), nie sprawia im ono trudności.”

Interferencje poznawcze.

„Strategią samoutrudniania mogą być też prawdopodobnie najróżniejsze interferencje poznawcze – skarżenie się na to, że w trakcie zadania przychodzą do głowy najróżniejsze, nie związane z nim myśli, że ma się kłopoty z koncentracją uwagi, że myśli krążą wokół tego, ile czasu zostało do końca itp.”

Otyłość. 

Badacze wykazali, „że ludzie otyli mogą wskazywać na własną nadwagę jako przyczynę trudności w różnych dziedzinach życia.” Co może oznaczać, że niektórym ludziom otyłość odpowiada i pasuje, gdyż jest rewelacyjnym sposobem na usprawiedliwianie braku sukcesów, a także postawy permanentnej bierności życiowej.

Zobacz również:  samoutrudnieniowe zachowania część #1

P.S. Jeśli dany fragment ujęty jest w cudzysłów „, oznacza, że pochodzi z książki „Samoutrudnianie dobre i złe strony rzucania kłód pod własne nogi.” D. Doliński i A. Szmajke.

Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco.

 

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

Please follow and like us:

Strategie samoutrudniania na poziomie emocji (niebehawioralne) #1

człowiek z cytryną w ustach nawiązanie do tematu Strategie samoutrudniania na poziomie emocjiPo zapoznaniu się z strategiami na poziomie zachowań (część #1 i część #2) czas na strategie emocjonalne, demonstracyjne, czyli niebehawioralne.

Te strategie polegają na okazywaniu różnego typu słabości przed przystąpieniem do działania np. strachu, paniki, wahania nastroju, kłótliwości, bólu, etc.

Oto one:

Nasilenie symptomów lęku egzaminacyjnego.

Znane chyba wszystkim uczącym się frazesy i nerwowe tłumaczenia w stylu: w ogóle się nie uczyłem, ze strachu nic nie pamiętam pewnie to obleję.

Jakże podobne zachowania słyszymy w sytuacjach zawodowych, jak to nie było czasu na przygotowanie prezentacji i siebie do prezentacji, że termin nie ten lub, że od nadmiaru pracy i całonocnego przygotowywania się, ktoś jest niewyspany (tu jeszcze dochodzi prokrastynacja).

A to wszystko po to, aby już po wszystkim, jakoś wyjść z tzw. twarzą wobec siebie i innych.

Hipochondria – wykorzystywanie dolegliwości fizycznych jako strategia samoutrudniania.

Czyli dolegliwości somatyczne np. głowy, brzucha, pleców przed ważnym zdarzeniem, czy też nawroty kontuzji, zawroty głowy, zasłabnięcia.

Prawda, że jakoś to dziwnie znajome?

Skarżenie się na traumatyczne zdarzenia życiowe.

Przy tej strategii badacze niestety nie udowodnili jednoznacznie, że skarżenie się na traumatyczne zdarzenia życiowe jest strategią samoutrudniania, czyli prospektywną, a nie retrospektywną, czyli służącą poprawieniu samopoczucia po porażce.

Jednak na  dziesiątkach spotkań, rozmów i w zasłyszanych relacjach nie jednokrotnie dało się słyszeć, że ktoś nie może odnieść sukcesu, gdyż: wychowywał się w domu dziecka, pochodzi z patologicznej rodziny, urodził się w małym mieście lub wsi, gdy był mały spadł z konia (dlatego teraz od nich stroni), ojciec ciężko pracował i zmarł na zawał, więc syn nie będzie się przepracowywał, etc.

Nieśmiałość.

Jak twierdzą badacze „człowiek, pragnąc być zauważony, akceptowany i podziwiany, a jednocześnie zdając sobie sprawę że nie potrafi tego osiągnąć, koncentruje się na sobie, dokonuje intensywnej oceny siebie i w efekcie przeżywa lęk. Im bardziej człowiekowi zależy na wywarciu na kimś dobrego wrażenia, tym samym staje się bardziej nieśmiały (lęk społeczny jest większy). Lęk społeczny i zahamowanie, komponenty nieśmiałości, zaburzając kontakty z ludźmi, a tym samym utrudniając realizację wielu istotnych potrzeb człowieka, powinny być cechami wysoce niepożądanymi. Badania pokazują, że jest tak istotnie oraz że ludzie niechętnie przyznają się do nieśmiałości.” Mimo wszystko badacze uznali,” że ludzie będą skłonni ujawniać taki defekt, jeżeli pozwoli to im chronić inne, ważniejsze wymiary samooceny- jak np. przekonanie o własnej inteligencji.”

Następny wpis: Strategie samoutrudniania na poziomie emocji (niebehawioralne) #2

P.S. Jeśli dany fragment ujęty jest w cudzysłów „, oznacza, że pochodzi z książki „Samoutrudnianie dobre i złe strony rzucania kłód pod własne nogi.” D. Doliński i A. Szmajke.
 
Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco.

Pozdrawiam
Karol Bartkowski
Please follow and like us:

Strategie samoutrudniania na poziomie zachowań (behawioralne) #2

klucz i młotek w nawiązniu do tematu Strategie samoutrudniania na poziomie zachowańW pierwszej części serii, która jest pod tym LINKIEM poznaliśmy 5 arcyciekawych strategii samoutrudniania na poziomie behawioralnym, czyli zachowań. Natomiast w tym wpisie poznamy pozostałe 5. Oto one:

Możesz również posłuchać wpisu klikając w logo YouTube

Wybór bardzo trudnego zadania.

Okazuje się, „że osoby, które doświadczyły nieoczekiwanego i niezasłużonego sukcesu, skłonne są do wybierania zadań o niezwykle wysokim stopniu trudności wtedy, gdy przedmiot samego zadania jest silnie związany z ich poczuciem własnej wartości.”

Uczynienie zadania trudniejszym.

Jak pokazują badania, osoby, które mają za sobą duży sukces, są gotowe wybrać trudne warunki pracy (np. głośna muzyka lub muzyka rozpraszająca uwagę), aby ochronić się przed rozczarowaniem i obniżeniem samooceny.

Wybór nieodpowiedniego partnera do wspólnie wykonywanego zadania.

Czyż nie „piękna” strategia? Wybranie słabszego partnera wygląda na szlachetną postawę, a to, że jest świetnym, potencjalnym pretekstem do ochrony dobrego imienia, to już „głupi wymysł” naukowców prawda? Przecież jak się nie uda przez słabszego partnera, to nie dość, że nie ucierpi samoocena, to jeszcze wzrosną notowania jako altruisty i o tym w następnej strategii.

Angażowanie się w działania altruistyczne.

Ważne!  W tym punkcie zachowajmy zdrowy rozsądek i nie przestawajmy pomagać innym tylko dlatego, że to może wyglądać na samoutrudnianie. Tu chodzi bardziej o równowagę, którą łatwo stracić, gdy mamy arcytrudne zadanie do wykonania. Wówczas zaczyna nas „wzywać”długa trawa u starszej sąsiadki, malowanie mieszkania u kolegi, choć wynajął już ekipę. Czy zawiezienie osobiście skromnych podarunków do domu dziecka choć można je wysłać paczką i/lub kupić więcej, gdyby z pełnym zaangażowaniem oddać się zadaniu, jakim jest np. większa sprzedaż generująca większą prowizję na bogate upominki.

Ułatwianie zadania rywalowi.

Podobnie, jak z altruizmem, podświadomie lepiej być bohaterem z ewentualnym niewykonanym zadaniem i zachowaną dobrą samooceną lub bohaterem ze świetnie wykonanym zadaniem, który pomaga słabszym i ma wysoką samoocenę. Niż przegrać, jako antybohater z niską samooceną. Niestety jednak uwagę mamy jedną i możemy ją skupić tylko na jednym aspekcie, czyli albo pełne zaangażowanie w zadanie, dążenie do najlepszego możliwego wyniku, albo rozproszenie jej i liczenie na cud.

Link do części pierwszej

P.S. Jeśli dany fragment ujęty jest w cudzysłów „, oznacza, że pochodzi z książki „Samoutrudnianie dobre i złe strony rzucania kłód pod własne nogi.” D. Doliński i A. Szmajke.
 

Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco.

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

Please follow and like us: