SamoUtrudnianie – wyjaśnienie zagadnienia

SamoUtrudnianie jako napis na kurtynie w teatrze

 
SamoUtrudnianie.

Dlaczego człowiek sportu po doskonałym skoku, na zawsze znika ze świadomości kibiców i wręcz stacza się w społecznym znaczeniu?

Możesz również posłuchać wpisu klikając w logo YouTube

Dlaczego student akurat przed egzaminem idzie na imprezę, a dyrektor przed najważniejszym spotkaniem kładzie się spać nad ranem?

Dlaczego wielu przedsiębiorców zapomina o pozyskiwaniu klientów, gdy tylko zdobędzie duży kontrakt?

Dlaczego tak wielu handlowców po uzyskaniu rekordowej sprzedaży zwalnia obroty lub całkowicie blokuje się na dłuższy czas?

Co jest tego przyczyną i co z tym wszystkim wspólnego ma wysoka samoocena czy poczucie własnej wartości? A także, jakie jeszcze zaskakujące zachowania można spotkać u ludzi sukcesu?

Okazuje się, że przyczyną tych i wielu innych zachowań jest opisany w 1978 r. przez  Stevena Berglasa  i Edwarda Jonesa mechanizm samoutrudniania.

Jest to arcyciekawy mechanizm, który w swojej zmyślności i jednocześnie skrytości mógł być stworzony i stosowany tylko przez człowieka.

A na czym samoutrudnianie polega?

Polega na działaniu, które może utrudnić sukces, lecz w przypadku ewentualnej porażki pozwala na ochronę samooceny. Prawda, że sprytne?

Co to jednak dokładnie oznacza, czyli z polskiego na nasze.

Samoutrudnianie ma za zadanie chronić naszą samoocenę (paradoksalnie wysoką) nawet kosztem sukcesów i bogactwa!

Mechanizm ten działa jakby na wyrost i trochę na siłę, dlatego, że wywodzi się on z instynktów, które miały chronić nasze życie. Jednak obecnie, przez większość czasu nic nam nie grozi, więc tak jakby z potrzeby istnienia, przeobraził się on w obrońce tak ważnego dla nas poczucia własnej wartości
i wynikającej z niego samooceny.

A teraz wyjaśnię samoutrudnianie na przykładzie prokrastynacji.

Czyli chociaż wiemy, że terminy naglą, a sprawa ma najwyższy priorytet, to jednak odkładamy realizację na ostatnią chwilę wiedząc, że możemy mieć
z tego tytułu kłopoty. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nasz umysł chce nas „ochronić”, tym razem przed ewentualnym rozczarowaniem, gdyby projekt nie wypalił lub jako twórcy zostalibyśmy źle ocenieni i niejako zmusza nas do prokrastynacji i mając w tym  konkretny, według niego cel. Gdyż jeśli okaże się, że nie wyszło, lub zostaliśmy źle odebrani, to usprawiedliwienie będzie jak znalazł.

Bo przecież trudno było zrobić wszystko jak należy, skoro tak późno się za to wzięliśmy, prawda? (Poczucie winy z powodu prokrastynacji ma  w tym przypadku mniejszą moc i mniej tym samym doskwiera niż skaza na samoocenie ).

Natomiast, jeśli odniesiemy sukces, to będziemy z siebie podwójnie zadowoleni, bo przecież pomimo tak późnego startu prac i tak odnieśliśmy sukces, czyli jesteśmy the best of the best of the best…

Inny przykład będzie o wiele bardziej zaskakujący. Budowanie zespołu.

Jak wskazują badania prof. Andrzeja Szmajke ludzie są gotowi dobierać do zespołu projektowego wyraźnie słabsze osoby, aby w przypadku niepowodzenia mieć usprawiedliwienie, a w przypadku znacznie trudniej osiągalnego sukcesu podwójnie się nim cieszyć.

Mało tego, okazuje się, że ludzie są gotowi celowo wybierać trudniejsze warunki pracy lub nie protestować przeciw nim tylko dlatego, aby mieć usprawiedliwienie dla ewentualnych słabych wyników własnych, które z kolei mogą być spowodowane czymś zupełnie innym lenistwem. SZOK, ale i fakt!

Ponadto w dłuższej perspektywie samoutrudnianie łatwo staje się nawykiem i jak zaraza rozprzestrzenia się na inne obszary naszego działania osłabiając m.in. naszą:

systematyczność – gdy kilka razy uda się osiągnąć dobry rezultat pomimo wyrywkowego działania, np. sportowiec wygra kilka zawodów choć trenował nieregularnie;

terminowość i dotrzymywanie słowa – jeśli uda się kilka razy uniknąć przykrych konsekwencji pomimo niesłowności i opieszałości;

zaangażowanie –  jeśli parę razy uda się uzyskać super wynik
np. w sprzedaży, pomimo “prześlizgiwania” się w trakcie pracy;

a nawet odporność na stres, na depresje, czy na ból – jeśli choć raz,
np. dzięki nagłemu bólowi głowy udało nam się uratować honor, posadę lub łatwo uzyskaliśmy znaczne korzyści;

i wiele, wiele innych, które opisujemy tu, na naszym blogu.

Na koniec poruszę jeszcze kwestię typów samoutrudniania.

Jak dowodzą nasi rodzimi eksperci – badacze profesorowie Dariusz Doliński (z prof. Dolińskim ściśle i bezpośrednio współpracujemy w projekcie SamoUtrudnianie.pl) i Andrzej Szmajke – samoutrudnianie odbywa się na poziomie:

zachowań – np. prokrastynacja;

emocji – np. depresja, ból głowy;

przekonań – np. dobieranie słabych członków do zespołu;

Podsumowując.

Mechanizm SamoUtrudniania stosujemy, aby ochronić naszą samoocenę w danej, konkretnej chwili czy sytuacji. Niestety jednak robiąc to nawykowo, bez świadomości narażamy się często na bardzo przykre konsekwencje. Przez co wydajemy się być pilotem, którym jest sterowany przez samolot.
Samolot o nieograniczonych możliwościach, używany tylko do dojazdu na sąsiednie osiedle, zamiast na sąsiednią planetę.

Dlatego skoro wiemy, że nasze umysły mają nieograniczone możliwości tworzenia i jeśli mogą wykreować tak wyszukane problemy, to znając właściwe narzędzia z naszych warsztatów mogą stworzyć o wiele bardziej potrzebne i kreatywne rozwiązania, a także wzmocnić nasz mentalny  obraz skutecznego siebie.

 

Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco.

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

Zapraszam na warsztaty

Czym jest samoutrudnianie

Samoutrudnianie – czym ono jest, a czym nie jest  oraz na czym polega.

Samoutrudnianie to, jak się okazuje bardzo zmyślna strategia naszego umysłu, która ma za zadanie CHRONIĆ nas, a właściwie naszą samoocenę.

Możesz również posłuchać wpisu klikając w logo YouTube

Mało tego strategia ta najlepiej zajmuje się ochroną wysokiej samooceny lecz również niepewnej samooceny. Czyli w brew pozorom dotyczy bardziej tych „wysoko” niż tych „nisko”.

Ludzki umysł korzysta z niej wiedziony prymitywnymi instynktami przetrwania, które dawno temu służyły faktycznemu przetrwaniu lecz dzisiaj są już mało wykorzystywane…

… i jakby właśnie z tej bezczynności zaczęły skupiać się nie na ochronie naszego życia, a naszej samooceny, poczucia własnej wartości, ego, etc.

Zatem z założenia samoutrudnianie nie jest tworzone, aby nas krzywdzić (tak przynajmniej uważa nasz umysł), ale by nas chronić. Niestety jednak ochrona ta sięga zdecydowanie nie w tym kierunku co pierwotnie trzeba było, gdyż teraz chroni nas przed sukcesami, zmianami, relacjami, ryzykiem, rozwojem, ekspansją, przygodami, lekcjami, doświadczaniami, przyznawaniem się do błędów, wyciąganiem wniosków, i wieloma, wieloma innymi „zagrożeniami” dla naszego ego.

Jak więc widać samoutrudnianie polega na tworzeniu swoistych iluzji i pułapek umysłu w celu „ochrony” naszego dobrego imienia, ale niestety bez naszej woli i zgody, co jak się łatwo domyślić może zdecydowanie przekładać się na naszą niechęć i strach do podejmowania znaczących wyzwań lub co gorsze do częstego ich przerywania w trakcie.

Następny wpis: Co o samoutrudnianiu przeczytamy w Wikipedii…

P.S. Zaprzeczanie, że nie stosujemy samoutrudnianie jest jego najlepszym przykładem.

 

Zapisz się na nasz newsletter, aby być na bieżąco.

Pozdrawiam
Karol Bartkowski

Akademia Skuteczności

Parę lat temu popełniłem trochę kardynalnych błędów i ku przestrodze chciałem się nimi podzielić.

Kilka lat temu prowadzony przeze mnie prawie 10 lat biznes padł w 6 m-cy!!! Miałem bardzo poważny problem, aby to zaakceptować i jednocześnie podnieść się z gruzów i stanąć na nogi.
Bo przecież przez prawie 10 lat miałem $$, jak lodu, aż tu nagle ZONG.

Próbowałem wszystkiego: czytałem, słuchałem, szkoliłem się, odbywałem przeróżne kursy, a nawet byłem u wróżki.

Wiedzy miałem więcej niż biblioteka Aleksandryjska, tylko jakoś efektów nie było, tzn, było lepiej, ale nie tak, jak wcześniej (I błąd – zupełnie nie widziałem co naprawdę mam, gdyż po porażce porównywałem to z najlepszymi latami z przeszłości).

Dlatego podjąłem szaleńczą walkę z samym sobą, a także obarczyłem się winą za wszystko co zrąbałem wtedy i jeszcze dokładałem to, że teraz też sobie nie radzę (II błąd – nie walcz ze sobą lecz ze swoimi słabościami).

Na efekty długo nie trzeba było czekać, z pewnego siebie, pożeracza przeszkód i kilera wymówek zmieniłem się w łagodnego, spokojnego i coraz bardziej bezradnego obserwatora (III błąd – żaden facet nie może być cipą!)

Męczyłem się strasznie, kiedyś urywałem łeb każdej przeszkodzie, po czym nauczyłem się je kurwa omijać, żeby nie było stresu, nerwów złych emocji (IV błąd – nigdy nie wierz w swój stan emocjonalny ani euforyczny, ani depresyjny, to tylko sprytny wybieg jebańca o nazwie mózg).

Aż w końcu nadszedł kres wytrzymałości i zamiast sobie ciągle obiecywać, że tym razem będzie lepiej, że wszechświat mi sprzyja i takie tam cipobrednie (V błąd – myślenie życzeniowe) postanowiłem, że albo się dowiem o co chodzi i jak to skutecznie zmienić, albo wskakuję w etat i już nigdy się nie wychylę (pamiętaj, że byłem przedsiębiorcą od kilkunastu lat – VI błąd nigdy się kurwa nie tłumacz 

Tym razem trafiłem w 10. Co prawda nie od razu było to takie oczywiste, ale zaczynało działać. Co takiego? Pewnie już wiesz o mechanizmie SamoUtrudnianie.pl

Okazało się, że wcześniej wspomniany jebaniec, czyli mózg robi wszystko co tylko możliwe, aby zachować status quo, więc wszedłem w temat na 100% – tak jak kiedyś!!! (VII błąd, a właściwie porada – pozwól sobie na eksperymenty i błędy – tak wiem banał, tylko dlaczego tyle frustratów żyje na ziemi?).

Efekty? Pewnie nie raz widzieliście na moim profilu info o wielu wystąpieniach, szkoleniach, etc.

Jednak im więcej się tym zajmowałem, tym bardziej dostrzegałem, że brakuje mi zakończenia, tzn. ok. wyeliminuje SamoUtrudnianie, ale co dalej? Jak dalej postępować? Jak to wzmacniać? Jak jeszcze lepiej służyć moim klientom, gdy i oni pokonają SamoUtrudnianie?

Odpowiedź nie była prosta i szybka, ale za to skuteczna 

Zająłem się własną skutecznością !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Czyli poczuciem, że jestem wytrwały, konsekwentny i poradzę sobie z przeciwnościami, ale do tego było mi coś bardzo potrzebne – zwycięstwa, więc:

w jednym miesiącu (lutym 2017), rzuciłem palenie, alkohol i ruszyłem na siłownię.

Efekty? Nadal nie palę, nadal nie piję, a do siłowni dołożyłem bieganie, gdyż wiem że spoczywanie na laurach zabija głód sukcesów i wygrywania. (VIII błąd – spoczywanie na laurach zabija głód sukcesu i wygrywania).

Co więc z tym zrobiłem w styczniu tego roku?

Założyłem Akademię Skuteczności, czyli miejsce, w którym absolutnie każdy może poczuć, że jeśli tylko dowie się jak, to będzie mega skuteczny, głodny sukcesu oraz w pełni świadomy Poczucia Własnej Skuteczności!!!!!!!!!!!!!

Akademia Skuteczności to wyjątkowi eksperci, których zaprosiłem do współpracy którzy dzięki swojej pracy i postawie nieodwracalnie zmienili moje życie i skuteczność (IX błąd – sam zrobię najlepiej, jednak tym razem byłem mądrzejszy i tego błędu nie popełniłem).

Co jakiś czas będę im Wam przedstawiał i zapraszał na spotkania z nimi na żywo i żeby nie być gołosłownym już 31 stycznia 2018 roku o godzinie 18.00 w Warszawie w WAW Hotel odbędzie się pierwsze historyczne spotkanie Akademii Skuteczności, której gościem specjalnym będzie Rafał Mazur, mój najskuteczniejszy mentor i przekocur zmiany, który prowadzi fantastyczny blog ZenJaskiniowca.

Gdy go posłuchasz i poznasz, to zrozumiesz o czym piszę, a okazja będzie 31 stycznia 2018 w Warszawie.

Zatem podsumowując:

– najważniejsze to walczyć ze swoimi słabościami, a nie ze sobą;

– zatroszczyć się o choćby małe sukcesy, gdyż to właśnie one wywindują Twoją skuteczność w kosmos;

– zapraszam Cię do odwiedzenia i polubienia fanpejdża Akademia Skuteczności.

– zapraszam Cię na II Akademię Skuteczności na żywo w Warszawie 26 lutego 2018 roku (bilety w cenie 99 zł  – link do opisu i wydarzenia jest TU;

– zapraszam Cię na fanpejdż Rafała ZenJaskiniowca.pl

Pozdrawiam Karol Bartkowski

Oblicza SamoUtrudniania #10 – nie mówić wszystkiego, a później…

zdjęcie tablicy szkolnej z megafonem i napisem dumbas - symbol nie mówić wszystkiego, a później...

Oblicza SamoUtrudniania #10

Nie mówić wszystkiego, a później dać opr.

Jedna ze strategii w kategorii „niska piłka”.

Polega na dawaniu niekompletnych lub podzielonych na chaotycznie ułożone fragmenty poleceń czy zadań, tylko dlatego, aby w sytuacji niewłaściwego wykonania wyżywać się na podwładnym i mieć na nią/niego haka.

Na usprawiedliwienie można jedynie dodać, że jest to często podświadomie realizowana strategia, która w założeniach może mieć dominację, kontrolę i chęć posiadania „zawsze racji”.

Przykład:

– Proszę na poniedziałek zarezerwować stolik na 12 osób na kolację służbową w dobrej restauracji.

– Szefie stolik zarezerwowany w restauracji XYZ.

– Co? U tych idiotów? Nigdy w życiu, tam się wstyd pokazywać. Czy to na prawdę takie trudne zadanie było? (i inne miłe słowa).
————————————————————————–

Korzyść dla „szefa” – wielbiciela niskich piłek?

Biedaczek pracuje z „samymi idiotami”, więc każdy sukces jest 10 razy bardziej celebrowany, a porażka? No cóż, jeśli się pracuje z „samymi idiotami”…

Oczywiście nie można pominąć zachowania, drugiej strony, która powinna zawsze dopytać o szczegóły, gdyż działanie po omacku też ma swoje „korzyści” – oto jedna z nich: Pracuję z idiotą, więc nie ma sensu się starać i angażować.

Pierwszym krokiem do zmiany jest świadomość, jednak z godnie z zasadą świadomość nie leczy, warto wykonać kolejny krok.

Pomagam i Ułatwiam
Karol

Oblicza SamoUtrudniania #9 – zgubny spokój

Obrazek przedstawiający człowieka przed komputerem, a na czubku błowy ma innego człowieka i palmę jako oblicza samoutrudniania

Oblicza SamoUtrudniania #9

 
Zgubny spokój.
 
Całe mnóstwo osób żyje w permanentnej sinusoidzie choć większość z nich wręcz nienawidzi tych wzlotów i upadków, to jednak z uporem maniaka powtarzają utarty schemat:
 
Dawaj, dawaj, dawaj, na maksa, na maksa, szybko, szybko, żeby się dorobić i wtedy spooookooooojnie żyć.
 
Po czym budzą się, że w „tymczasowej” pracy właśnie stuknął im 20-ty rok, a oszczędności na upragnione wakacje/emeryturę w wieku 40 lat też nie istnieją, bo bez sensu jest odkładać systematycznie, skoro można zarobić to w rok.
 
Co prawda nie w ten, ale w następny to już na pewno.
I takim sposobem skazują się na chwilowe zaangażowanie we wszystko, bo to co teraz jest tylko przejściowe, a najlepsze dopiero nastąpi.
 

Jak to się ma do SamoUtrudniania?

 
Jeśli uda się osiągnąć sukces powiedzą – jestem superbohaterem, gdyż pomimo niewielkiego zaangażowania osiągnąłem taaaaki sukces.
 
Jeśli będzie porażka powiedzą – no cóż, właściwie to nic się nie stało, gdyż przy takim nakładzie pracy, to w sumie było oczywiste.
 
Niestety w brew pozorom w obu sytuacjach są przegranymi, gdyż:
 
– w pierwszej uczą się hazardu – nie wiele zainwestuję, ale może mnóstwo wyciągnę (a mózg szybko zachwyca się takimi sytuacjami i robi z nich nawyk);
 
– w drugiej -myślę, że tłumaczyć nie trzeba.
 
Pomagam i Ułatwiam
Karol
 

Oblicza SamoUtrudniania #8 – naturalne odruchy

Młoda kobieta jest zła, objawem tego jest dym z uszu, jako symbol naturalne odruchy

Oblicza SamoUtrudniania #8

Naturalne odruchy zazwyczaj są niebezpieczne.

Na początku warto rozróżnić naturalny odruch, a odruch bezwarunkowy to dwie różne sprawy. Czym innym jest zamknięcie oczu, kiedy ktoś chlapnie na nas wodą, a czymś innym jest wytykanie łokci, gdy przewracamy się na plecy.

Ten pierwszy – zamknięcie oczu, gdy na przykład leci na nas kropla wody jest bezwarunkowy, ale i potrzebny- chronimy oczy.

Natomiast przewracając się z wytkniętym łokciami, możemy sobie zrobić dużo większą krzywdę. I ktoś powie: „No tak, ale to jest naturalny odruch” Dla kogo? Dla osób, które nigdy go nie próbowały zmienić.

Dla wielu jednak, które zmieniły go, gdyż nad nim pracowały np. na treningach sztuk walk lub gimnastyce nie jest to naturalny odruch.

Dla nich naturalnym odruchem jest wytknięcie pupy, żeby na nią upaść, albo odwrócenie się i opadnięcie na ręce. Oni też powiedzą: „To jest naturalny odruch”.

Innym przykładem jest sytuacja w której ktoś atakuje nas słownie, oskarżając o coś lub wyśmiewając, wówczas większość osób w „naturalnym odruchu”, denerwuje się, zamyka w sobie, albo na przykład staje się agresywna, nie tylko słownie, ale wręcz fizycznie.

Niestety tym samym odcina sobie „dostęp” do swojej głowy, do swoich zasobów myślowych.

Zupełnie inaczej postępują profesjonaliści na przykład politycy czy dziennikarze, którzy w takich sytuacjach mają gotowe riposty, oczywiście nie są to riposty co do słowa, ale co do mechanizmu.

Czyli jeżeli, interlokutor wspomni coś z przeszłości na temat X, to riposta jest Y i tak dalej. Co ciekawe, dla nich to również “naturalny odruch”.

Nie pozwól więc, aby SamoUtrudnianie występowało u Ciebie jako Twoje naturalne odruchy.

Wypracuj nowe, zasobne odruchy, a ja chętnie Ci w tym pomogę.

Pomagam i Ułatwiam
Karol

Zapraszam na warsztaty

Oblicza SamoUtrudniania #7 – zasługiwanie

klawisze pianina i męska oraz dziecięca dłoń gotowe do gry, jako symbol zasługiwanie

Oblicza SamoUtrudniania #7

Cel dla efektu / nagrody poza potencjałem szybkiej rezygnacji ma jeszcze jedną poważną konsekwencję – zasługiwanie.

Ustalanie celów c.d.

Jeżeli będziemy sobie i nie daj Boże dzieciom programować styl motywacji nagrodą, to w niezauważalny sposób dojdziemy do miejsca w którym:

– nie ma nagrody – nic nie robię;

– dostałem nagrodę przypadkowo, bez ciężkiej lub jakiejkolwiek pracy (np. wygrana w totolotka) – mam wyrzuty sumienia, depresję i podświadomy przymus oddania lub stracenia nagrody.

Pojawia się ewidentna pułapka mentalna – nie zasługuję na nagrody, bo są z nimi tylko same kłopoty. Albo trzeba się naharować, jak wół albo łatwo przyszło, łatwo poszło.

Zasługiwanie.

Takie osoby mają bardzo częsty problem z SamoUtrudnianiem:

– utrudniają, żeby się napracować i zaspokoić potrzebę trudności w osiąganiu celów;

– utrudniają, gdyż trudno im zaakceptować, że „zasługują” na nagrody.

Cel nastawiony na proces owszem również wymusza pracę, czasem również ciężką, ale jednocześnie daje poczucie sprawczości, odpowiedzialności i świadomości, że regularny wysiłek przynosi czasem „nieregularne”, dodatkowe super nagrody.

Pomagam i Ułatwiam
Karol

Zapraszam na warsztaty

Oblicza Samoutrudniania #6 – Ustalanie Celów

Przód czerwonego samochodu z reflektorem, jako symbol Ustalania Ceów

Oblicza SamoUtrudniania #6

Ustalanie celów na efekt, jest może efektowne, ale z pewnością nie efektywne.

Jeśli naprawdę, ale tak NAPRAWDĘ zależy Ci na Twoim celu, to zdefiniuj go jako cel na proces.

Zamiana jest stosunkowo prosta, a rezultaty o niebo lepsze.

Dlaczego warto zmienić efekty na proces?

Dlatego, że najczęściej na efekty mamy ograniczony, a na proces ogromny wpływ.

Dlatego, że myśląc o celu na efekt możemy się szybko zniechęcić, gdyż jest on tak odległy, że aż deprymujący (ustalanie małych i w 100% osiągalnych też celów nie motywuje).

Dlatego, że na proces mamy bezpośredni wpływ.

Dlatego, że po każdym dniu mamy poczucie faktycznej realizacji celu.

Jak dokonać zamiany?

Zgodnie ze sztuką, podziel cel na mniejsze części i przydziel im codzienne czynności, z których zrób cel na proces.

Przykład.

200 000 zł zysku w 3 miesiące oznacza 66 000 miesięcznie, czyli 3 300 zł dziennie (dni robocze), czyli np. 5 rozmów handlowych dziennie.

Cel na efekt – Do końca tego roku zarobię 200 000 zł.

Cel na proces – Każdego dnia przeprowadzę 5 rozmów handlowych.

Pomagam i Ułatwiam
Karol

Zapraszam na warsztaty

Oblicza SamoUtrudniania #5 – zaniedbanie

 pijany mężczyzna leży na stole, a obok jest dziecko jako symbol zaniedbanie

Oblicza SamoUtrudniania #5

Zaniedbanie, a SamoUtrudnianie, czyli na wszelki wypadek coś zaniedbam, żeby w sytuacji porażki mieć usprawiedliwienie.

Tak, na tym właśnie polega samoutrudnianie.

Przykład – zaniedbanie.

Dobieranie do zespołu słabych graczy.

Manager mając przed sobą trudny projekt, zaprasza lub „łaskawie” zgadza się na współpracę z niedoświadczonymi lub słabymi w danej dziedzinie pracownikami.

Wszystko po to, aby: 
– w sytuacji ewentualnej wygranej cieszyć się podwójnie – Odniosłam/em wielki sukces pomimo słabych graczy w zespole.

– w sytuacji porażki móc wszem i wobec mówić – No jak miałem odnieść sukces skoro w zespole byli tak słabi zawodnicy?

Pomagam i Ułatwiam
Karol

Zapraszam na warsztaty

logo Facebook zaniedbanie

Oblicza SamoUtrudniania #3 – niepewna samoocena

Mężczyzna wieczorem na tle sklepów, ulicy, ale na zdjęciu nie ma głowy, jako symbol niepewna samoocena

Oblicza SamoUtrudniania #3

Z czego najczęściej wynika wysoka, ale niepewna samoocena?

Ze wzmacniania pozytywnego sukcesów lub dawania nagród w sytuacji niepewnej lub nawet zerowej zasługi, np. przywileje z tytułu urodzenia w danej rodzinie lub nieustanne pochwały urody, wzrostu czy zamiłowania do czegoś.

Innymi słowy jeśli w przeszłości osoba często była chwalona, nagradzana np. za wyniki, które były efektem zasobów, na które nie ma się wpływu, to efekt buduje wysoką samoocenę, a świadomość braku wpływu destabilizuje ją.

Stąd tak wiele osób gra w gry hazardowe, zwłaszcza po większej wygranej lub odchodzi z etatu i zakłada samotnie własny biznes wiedziona sukcesami, które mogły być związane np. z marką lub współuczestnictwem wielu innych osób.

W ten sposób: 
rozpadło się wiele zespołów muzycznych;
straciło pracę wiele stylistek, projektantów, grafików, etc.;
przegrało mecze wiele drużyn piłkarskich z wychwalanymi gwiazdami w składzie.

Pomagam i Ułatwiam
Karol

Zapraszam na warsztaty

Oblicza SamoUtrudniania #2 – wysoka samoocena

Żyrafy na łące, jako symbol wysoka samoocena

Oblicza SamoUtrudniania #2

Wysoka Samoocena.

SamoUtrudnianie stosują m. in. osoby z wysoką, ale niepewną samooceną.

Jest to poważny dla nich problem, gdyż zanim dopuszczą do siebie ten fakt mija wiele lat, wiele frustracji, zmiany partnera, PRACY – BIZNESU, etc.

W pewnym sensie jest to zrozumiałe, gdyż dla każdego z nas samoocena jest bardzo ważna, a im wyższa tym lepiej. Jednak tu jest podobnie, jak z łodygą zboża, która „dostała” za dużo nawozu – jest wysoka, wyróżnia się na tle innych, ale w najważniejszej chwili, tuż przed żniwami pada na ziemię i potrzebuje specjalistycznej pomocy, aby wstać i dać coś od siebie innym.

Co ciekawe, nawet wtedy, kiedy leży zagrożona bezużytecznością wciąż jest dumna, że jest, może nie najwyższa, ale za to najdłuższa.

Pomagam i Ułatwiam
Karol

Zapraszam na warsztaty